środa, 16 stycznia 2013

Niebiesko mi



Słyszę brzęczące w tle dzwoneczki i przeżywam rozczarowanie. To jedno z bliżej znanych mi uczuć. Mam wrażenie, iż dotknęłam wszystkie jego kolory i smaki. Ach, pewnie plotę bzdury, za młoda jestem na nawet najbardziej podstawową paletę barw. Zdaję sobie sprawę z tego, że przyczyna mojego samopoczucia jest zależna wyłącznie ode mnie, jednak nie wiem, czy warto zmieniać całą siebie razem z systemem wartości, tylko po to, by czuć się mniej blue.
Chcę przestać rozpamiętywać, gloryfikować i popadać w melancholię. Zainteresuję się jakąś religią, może to uchroni resztki mojej wiary i nadziei. 

Optymistyczne scenki – spacery na mrozie. Najprawdziwsze ciepłe promyki tej zimy:


 Artystka w czapce, najciekawszy na świecie Miłośnik Islandii. O.

 Zrobienie zdjęcia temu Panu jest baaardzo trudne, mimo to pstrykam i pstrykać będę. Jedyny P.

Akuku! ;)








wtorek, 8 stycznia 2013

O punkcie G. słów kilka



G jak Gdynia. Szara, plugawa, wietrzna. Pożerająca pieniądze, druzgocząca kostki przez dziury w chodnikach, bez sklepu całodobowego, z przeklinającą na każdym kroku młodzieżą i klnącą co pół kroku społecznością kobiet w wieku berecianym. Koty tu chodzą głodne, studenci chodzą jeszcze głodniejsi – w tym pojedynku wygrywają jedynie mewy, mające prawdziwe uczty parapetowe. 

Od strony morza wieje, od strony centrum jest zbyt głośno, zbyt samochodowo. Drzewa nie mają liści.

Cholernie lubię tę Gdynię.Wychodzę z mieszkania na dziesięć minut spaceru i łapię zdjęcie. Jak można nie lubić tego miasta?


Buka z prawego rogu




Złapałam dziś (na już przysłowiową kliszę) małą bukę. Siedziała na sąsiedniej wierzbie, rozrzucając chytre, czarne spojrzenia. Kiedy spojrzała w stronę mojego okna, przewierciła szybę na wskroś, tak, że czułam jej spojrzenie bezpośrednio na sobie. Być może dziwiła się temu, iż ją pozdrawiam, a może obróciła się w przypadkowym kierunku, a ja wzięłam to zbyt mocno do siebie. Prawda mnie jednak nie interesuje. Buka dała mi garść magii, naładowała kuferek, w który mogę dziś zaglądać w razie przypływu smutku lub podirytowania codziennymi drobnostkami.